1. pl
  2. es

.

Fot. Typowy kościół na Altiplano

1. ALTIPLANO – NAJSZERSZA CZĘŚĆ ANDÓW

Najdłuższe pasmo górskie na świecie – Andy – wynurza się wśród Wyjących Pięćdziesiątek pomiędzy Pacyfikiem i Atlantykiem zaledwie 1000 kilometrów od Antarktydy i następnie pędzi prosto na północ, by zanurzyć się kolejny raz, tym razem w jakże przyjemniejszym Morzu Karaibskim. Na terenie zachodniej Boliwii oraz częściowo w Chile i Peru wyjątkowo się poszerzają tworząc płaskowyż o średniej wysokości 3750 m n.p.m. (czyli tylko nieco niższy niż Tybet). Nazwano go Altiplano (po hiszp. „wysoka równina”).

Podziemna lawa sprawiła, że jest to teren niezwykłej urody, usiany wysokimi i efektownymi wulkanami, gejzerami, lagunami o wszystkich kolorach pasteli, czy olbrzymimi solniskami. Na Altiplano znajduje się najwyższy szczyt Boliwii Nevado Sajama 6542 m. n. p. m.

Duża wysokość i bardzo suche powietrze przy niemal zawsze idealnej pogodzie sprawiają, że widoczność jest niesamowita i nie jest niczym niezwykłym zobaczenie wulkanów oddalonych o 60 i więcej kilometrów.

 

Fot. Jezioro w peruwiańskiej Amazonii

 

2. AMAZONIA – PŁUCA ZIEMI

Co oprócz Andów mogłoby być symbolem Ameryki Południowej? Oczywiście Amazonia, czyli największy las deszczowy na świecie, obejmujący ponad połowę wszystkich lasów deszczowych na kuli ziemskiej. Nie na darmo nazywany jest „płucami Ziemi”.

Amazonia rozciąga się na terenie 9 państw, 60% jej powierzchni leży w Brazylii, a 13% w Peru. I właśnie peruwiańską Amazonię odwiedziliśmy.

Bogactwo i różnorodność życia jakie można zobaczyć w tym lesie jest nie do opisania. Amazonia w dzień urzeka zielenią roślin, brązami rzek, kolorami zwierząt (w szczególności owadów i ptaków), ale zachwyca również wieczorem, kiedy zwierzęta dzienne układają się do snu, a nocne budzą się do życia. Wtedy dżungla zaczyna śpiewać. Usłyszeć można rodziny wyjców, cykady, ptaki, a jeśli komuś się poszczęści to nawet ryk jaguara.

Amazonia znika w zastraszającym tempie, od lat 70-siątych zmniejszyła się o ponad 20%, a w ostatnich latach proces ten znacząco przyspieszył. Las jest wycinany, aby zrobić miejsce na pastwiska dla bydła oraz pod uprawę soi (Brazylia), trzciny cukrowej (Brazylia), czy palmy olejowej (Kolumbia).

Jeśli proces degradacji nie zostanie zatrzymany, płuca Ziemi znikną w ciągu trzech pokoleń.

 

Fot. Atakama - Laguna Miscanti.

 

3. ATACAMA – NAJBARDZIEJ SUCHE MIEJSCE NA PLANECIE

Najbardziej suche miejsce na Ziemi znajduje się co prawda na Antarktydzie, ale poza tym kontynentem palmę pierwszeństwa bezspornie dzierży pustynia Atakama. Leży w północnym Chile pomiędzy Pacyfikiem i Andami. Są miejsca, gdzie stacje meteo nie zanotowały nigdy jakiegokolwiek opadu. W miejscowości Calama, stolicy przemysłu wydobywczego na Atakamie, ostatni opad zanotowano w…1570 roku.

Atakama to raj dla miłośników pięknych krajobrazów. Solniska graniczą tu z wulkanami, a gejzery z wąwozami. Mimo tak niekorzystnych warunków do życia, znajdziemy tu zarówno rośliny jak i zwierzęta. Największe z nich to guanako, wigonie, strusie nandu i wiskacze.

Na trekkingi oprócz powszechnie znanych Doliny Księżycowej (Valle de la Luna) i Doliny Śmierci (Valle del Muerto) polecamy zwłaszcza rejon na południe od San Pedro de Atacama (np.: Laguna Miscanti).

 

Fot. Mauzoleum największego bohatera Argentyny, José de San Martína w katedrze w Buenos Aires.

 

4. BUENOS AIRES – TANGO I STEKI

Jedyne na naszej liście nowoczesne miasto, Buenos Aires, jest tak wyjątkowe, że po prostu musiało się na niej znaleźć. W samym mieście mieszka około 3 miliony ludzi, ale już w aglomeracji obejmującej przyległe miasteczka – aż 15 milionów (jedna trzecia mieszkańców całej Argentyny).

Buenos Aires pachnie wyśmienitym jedzeniem (na początek oczywiście stek, później wyborne desery), i wszędzie słychać tango, niemal w każdym sklepie czy restauracji. W miejscach, gdzie spodziewać się można wielu turystów Argentyńczycy zarabiają ulicznymi pokazami tańca. Wieczorem koniecznie trzeba wybrać się do jednego z klubów, w których nauczą was tańczyć tango. Warto jednak zapytać o kluby nie nastawione na turystów, w których poczujecie autentycznego ducha nocnego miasta, a nie ducha liczonych dolarów i euro.

 

Fot. Rzeka Colca na dnie kanionu.

 

5. COLCA – NAJGŁĘBSZY KANION

Bez względu na to, czy Colca jest najgłębszym kanionem na świecie, czy nie jedno, jest pewne – jest miejscem niezwykłym. Koniecznie trzeba zejść na jego dno, bo trekking ten zapamiętacie do końca życia. Widoki są absolutnie zjawiskowe, a po drodze zobaczycie zapewne kondory, kolibry, karakary, wigonie, czy wiskacze.

Stado kondorów zamieszkuje skały pod punktem widokowym nazwanym El Cruz del Condor (z uwagi na kamienny krzyż, który tam stoi i oczywiście na kondory). Codziennie o poranku podziwiać można około półgodzinny spektakl coraz wyższych pętli jakie robią te największe latające ptaki, wykorzystując wznoszące prądy powietrzne.

W dole kanionu znajduje się kilka osad, w których zobaczyć można jak dziś żyją potomkowie Inków. Nie powinno was zaskoczyć oblegane przez muchy mięso lamy suszone na dachu, czy sposób robienia kukurydzianego piwa nazywanego chicha.

To, co nas szczególnie zachwyciło to nocne niebo widziane z dna kanionu. Najbliższe miasteczka znajdują się kilkadziesiąt kilometrów od kanionu, więc sztuczne światło nie przeszkadza w obserwacji, pogoda jest niemal zawsze idealna, a suche powietrze dodatkowo sprzyja podziwianiu rozgwieżdżonego nieba i wyraźnie widocznej drogi mlecznej. Takiego widoku się nie zapomina.

 

Fot. Cerro Torre po lewej, Monte Fitz Roy po prawej.

 

6. FITZROY I CERRO TORRE – GÓRY NIE DO ZDOBYCIA

Dwa najbardziej charakterystyczne szczyty Ameryki Południowej, Monte Fitz Roy zwany też Cerro Chaltén oraz Cerro Torre są oddalone od siebie o 4 kilometry. To dwie niezwykle urokliwe  góry o niemal pionowych granitowych ścianach. Nic dziwnego, że stały się mekką wspinaczy z całego świata. O wyścigu na Cerro Torre nakręcono nawet film fabularny.

Obie góry można zobaczyć z bliska w ciągu jednego dnia robiąc 20 kilometrowy trekking, który rozpoczyna się i kończy w miejscowości El Chaltén, ale polecamy rozłożyć go na dwa dni.

Szczyty znajdują się w Parku Narodowym Los Glaciares, który jest tak niezwykły, że został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

 

Fot. Laguna Colorada.

 

7. LAGUNA COLORADA – CZERWIEŃ I FLAMINGI

W wielu miejscach krajobraz południowo-zachodniej Boliwii wygląda jakby wycięty z surrealistycznego obrazu. Jest nawet część nazwana Desierto de Dalí, czyli Pustynia Dalego. Jak zobaczycie obrazy artysty z „Trylogii pustynnej”, zwłaszcza na „Niewidocznych Kochankach”, zrozumiecie skąd pochodzi ta nazwa.

Jednym z takich surrealistycznych miejsc w Boliwii jest Laguna Colorada, czyli Czerwona Laguna. Swój kolor zawdzięcza po części kolorowym osadom na dnie, a zwłaszcza algom, które licznie żyją w jej wodach. Algi z kolei przyciągają olbrzymie stada flamingów andyjskich.

Kilka lat temu przeprowadzono światowe głosowanie nad ośmioma naturalnymi cudami świata. Laguna Colorada co prawda nie zwyciężyła, ale awansowała do półfinału.

 

Fot. Mrówkojad wielki przemierzający zarośla wenezuelskiego llanos w poszukiwaniu mrówek.

 

8. LLANOS – NAJWIĘKSZA ŁĄKA NA ŚWIECIE

Ta olbrzymia łąka rozciąga się po obu stronach granicy kolumbijsko-wenezuelskiej na powierzchni sporo większej od powierzchni Polski.

W porze deszczowej niemal cała przykryta jest płytką warstwą wody, tworząc niemożliwą do przekroczenia naturalną barierę. Dzięki roślinności i wodzie na los Llanos znaleźć możemy jeden z najbardziej urozmaiconych ekosystemów w Ameryce Południowej. Oprócz zwierząt typowo wodnych, jak niezliczone gatunki ryb, w tym piranie, krokodyle, czy kajmany zobaczyć można wiele unikalnych gatunków ptaków. Najciekawszymi ssakami są kapibary (są dosłownie wszędzie), olbrzymie mrówkojady, pekari (nieduże dzikie świnie), czy manaty. Żyją tam też szczególnie duże jaguary, których waga dochodzi do 100 kilogramów.

Ale królowa jest tylko jedna, to anakonda zielona, największy wąż na świecie. Znanym sposobem poszukiwania anakond przez llaneros (tak nazywają się wenezuelscy kowboje) jest brodzenie w płytkiej mulistej wodzie i wyczuwanie jej stopami…

 

Fot. Machu Picchu.

 

9. MACHU PICCHU – GDZIE CZUĆ DUCHA INKÓW

Każdy chyba słyszał o Machu Picchu, chyba każdy widział je na zdjęciu, ale miejsce to na żywo robi tak niezwykłe wrażenie, że musiało się znaleźć na naszej liście.

Poranny autobus zawiezie was bardzo stromą i krętą drogą do wejścia do ruin. Tam na punkcie widokowym ujrzycie tajemnicze miasto Inków. Jeśli rano będzie zamglenie, nie przejmujcie się. Wraz ze wschodem słońca mgły opadną i wtedy widok będzie jeszcze bardziej magiczny.

Ci, którzy nie mają lęku wysokości koniecznie powinni wejść na szczyt górujący nad ruinami – Huayna Picchu. Rozciąga się z niego zapierający dech w piersi widok. Uwaga: droga jest bardzo stroma i niebezpieczna, a ponadto na górę dziennie i w dodatku  wyznaczonych godzinach może wejść tylko pierwsze 400 osób.

 

Fot. Perito Moreno.

 

10. PERITO MORENO – CIELĄCY SIĘ OLBRZYM

Widok olbrzymiej bryły lodu odrywającej się z łoskotem od ściany lodowca i wpadającej z hukiem do wody jest nieporównywalny do niczego. A można go podziwiać dosłownie co kilka minut jeśli tylko stoi się przed Perito Moreno, najpiękniejszym lodowcem Ameryki Południowej.

Perito Moreno położony jest w południowej części Parku Narodowego Los Glaciares w Argentynie. Dojechać do niego można autobusem z miasteczka El Calafete.

Ci, którzy są żądni mocniejszych wrażeń mogą podpłynąć po lodowiec stateczkiem, a nawet pochodzić po lodzie.

Średnio co 2-3 lata przesuwający się lodowiec dociera do brzegu jeziora Lago Argentino, przecinając je na pół. Tworzy się wtedy różnica poziomów wody w obu częściach, co ostatecznie doprowadza do efektownego przebicia lodowca. To spektakularne widowisko podziwiać mogą tylko nieliczni szczęśliwcy, ale i bez tego Perito Moreno to jedno z najpiękniejszych miejsc w Ameryce Południowej.

 

Fot. Salar de Uyuni.

 

11. SALAR DE UYUNI – LUSTRO SOLI

Wyobraźcie sobie niemal idealnie płaską powierzchnię o wielkości 10.000 km² (czyli 100 na 100 kilometrów). W Boliwii znajdziemy takie morze otoczone wulkanami, z których najwyższy ma ponad 5300 metrów. Tyle, że to morze składa się całkowicie z soli.

Salar de Uyuni, bo tak nazywa się to miejsce, to największe solnisko świata. Sól sięga nawet do 50 metrów w głąb ziemi.

Podróżowanie po nim (można po nim jeździć samochodem) robi niezwykłe wrażenie, bo poruszamy się niemal po jednolitej białej tafli bez jakichkolwiek punktów odniesienia. Nasz mózg całkowicie gubi trzeci wymiar i to, czy coś jest dalej, czy bliżej można poznać jedynie po wielkości. Miejsce wykorzystane zostało w wielu reklamach, choćby samochodów, a także w filmie z serii Gwiezdne Wojny, gdzie udawało (a jakże) jakąś odległą planetę.

Na środku solniska jest kilka wysp, z których szczególnie ciekawa jest Isla Incahuasi niemal w całości porośnięta gigantycznymi, 10-metrowymi, kaktusami.

Salar de Uyuni szczególnie magicznie wygląda wieczorem, kiedy padające pod niewielkim kątem promienie zachodzącego słońca uwypuklają nierówności na powierzchni solniska. Można wtedy dostrzec naturalne wzory wyglądające jak plastry miodu.

 

Fot. Widok z jeziorka znajdującego się pod Salto Angel.

 

12. SALTO ANGEL – NAJWYŻSZY WODOSPAD

W 1933 Jimmie Angel, amerykański pilot i awanturnik dostał od jednego z poszukiwaczy złota zlecenie odnalezienia mitycznej złotej rzeki. Jak tylko Jimmie zorientował się ile może zarobić nie  zastanawiał się długo, wsiadł do samolotu i poleciał we wskazanym kierunku.

Krążąc wokół góry, która nie dość, że była ogromna, to jeszcze miała niezwykle pionowe ściany i płaski, rozległy wierzchołek, zobaczył wodospad.  Jak się okazało był to najwyższy wodospad na świecie. Góra w języku Indian nazywa się Auyantepui, co oznacza Dom Diabła, a wodospad Kerepakupai Vená czyli wodospad najgłębszego miejsca.

Dziś jednak znany jest na całym świecie pod nazwą Salto Angel, która wzięła się właśnie od nazwiska Jimmiego. Nawiasem mówiąc Angel był pod takim wrażeniem wodospadu (a raczej złota, na odnalezienie którego liczył), że wrócił do niego po kilku latach ze swoją narzeczoną i dwójką znajomych. Co więcej – wylądował na szczycie Auyantepui! Samolot zarył jednak w głębokim błocie i wyprawa krajoznawcza szybko zamieniła się w walkę o przeżycie. Udało im się jakimś cudem zejść i po dwóch tygodniach wrócić do cywilizacji. Jimmie zmarł w 1956 roku w wypadku lotniczym. W 1960 roku jego żona (ta sama, która jeszcze jako narzeczona lądowała z nim na szczycie góry) wróciła do Wenezueli i z samolotu rozsypała prochy męża nad wodospadem. Przyznacie, że prawdziwe historie są czasem bardziej niewiarygodne od zmyślonych.

Ale wróćmy do wodospadu. Ma 979 m wysokości i największe wrażenie robi w porze deszczowej, kiedy spływa nim olbrzymia ilość wody. Aby zobaczyć ten cud natury konieczne jest odbycie około godzinnej podróży samolotem (awionetką nieco podobną do tej, którą leciał Jimmie) z Ciudad Bolivar do Parku Narodowego Canaima. Następnie kilka godzin trzeba spędzić w łódce, która zabierze nas w pobliże wodospadu. Najczęściej spędza się tam noc w hamakach z moskitierami i dopiero następnego dnia po dwugodzinnym trekkingu przez dżunglę dochodzi pod wodospad. Pod strumieniem wody w skałach utworzyło się małe jeziorko, w którym można się wykąpać. Mimo, że woda jest bardzo zimna to kolejne niezapomniane doświadczenie.

 

Fot. Park Narodowy Tierra del Fuego.

 

13. TIERRA DEL FUEGO – KRANIEC ŚWIATA

Ziemia Ognista to najbardziej na południe wysunięty fragment Ameryki Południowej. Wygląda zupełnie inaczej niż reszta kontynentu. Dżungla i wulkany zastąpione są licznymi górami, fiordami, karłowatą roślinnością, silnym wiatrem i zmienną pogodą, czyli obrazkami przypominającymi nieco północną Norwegię. Największą wyspę, La Isla Grande de Tierra del Fuego, od reszty Ameryki oddziela słynna Cieśnina Magellana.

Oprócz jednego miasteczka (Ushuaia, najdalej na południe wysunięte miasto na świecie), na Ziemi Ognistej w tym bardzo surowym klimacie podziwiać będziemy wyłącznie naturę. Zachodnią część wyspy zajmuje Park Narodowy Ziemi Ognistej. Co ciekawe niemal na całej powierzchni jest on rezerwatem ścisłym, a tylko 3% powierzchni parku jest dostępne dla turystów. Co zobaczymy w parku? Góry, lodowce, jeziora i niezwykłe kolorowe torfowiska.  

Innym niezwykłym miejscem jest Kanał Beagla oddzielający największą wyspę od mniejszych wysepek. Bardzo polecamy rejs statkiem.

Ci, którzy mają najzasobniejsze portfele mogą z Ushuaia wybrać się na … Antarktydę. Wersja luksusowa – samolotem, lub ekonomiczna – statkiem.

 

Fot. Pływające wyspy na Titicaca.

 

14. TITICACA – JEZIORO Z MIRAŻU

Nazwa Titicaca kojarzy się jednoznacznie z najwyżej na świecie położonym jeziorem, po którym pływają statki. Rzeczywiście 3812 m n.p.m. to bardzo wysoko i niezaaklimatyzowane organizmy chorobę wysokościową mają jak w banku. Widzieliśmy jezioro od strony peruwiańskiej i od strony boliwijskiej, a nawet nocowaliśmy na wyspach po obu stronach granicy.

Podczas rejsu po jeziorze mijaliśmy niewielkie łodzie żaglowe, wyglądające jakby przeniesione tutaj ze starożytności. Po stronie peruwiańskiej odwiedzić można słynne, pływające wyspy zbudowane z trzciny. Lud Uru od wieków buduje wyspy w ten sposób, a na nich stawia domy. Poszczególne wysepki rodzinne łączą są ze sobą tworząc całe wioski. Wyspy trzeba niemal bez przerwy odbudowywać i zastępować zgniłą trzcinę, nową.

Na jeziorze znajdziemy też oczywiście bardziej tradycyjne wyspy. Na Amantani mieszkają Indianie mówiący w języku Keczua. Na wyspie nie ma żadnych hoteli, ale niektóre rodziny goszczą turystów. Oprócz noclegu zjemy tam typowe potrawy, a nawet zobaczymy występy artystyczne.

Po stronie boliwijskiej w miasteczku Copacabana znajduje się słynna bazylika, w której celebrowane są liczne wydarzenia religijne i festiwale. Mieliśmy okazję zobaczyć tam niezwykły obrzęd poświęcania prywatnych samochodów.

 

Fot. Salto Grande - wodospad w Parku Narodowym Torres del Paine.

 

15. TORRES DEL PAINE – NAJPIĘKNIEJSZE MIEJSCE NA ZIEMI?

W 2013 roku magazyn National Geographic wpisał park na listę najpiękniejszych miejsc na Ziemi. I całkowicie słusznie. Dość powszechnie uważa się Torres del Paine za najpiękniejszy park narodowy w Ameryce Południowej, a wiele osób, które go odwiedziło uznaje go za jeden z najpiękniejszych na świecie.

Park to przede wszystkim góry na czele z najbardziej charakterystycznymi granitowymi wieżami Torres del Paine (od których wzięła się nazwa parku) i wyglądającymi jak gigantyczne rogi Cuernos del Paine. Poza tym, w parku znajdziemy też liczne lodowce, jeziora, wodospady, a wszystko to niezwykle pięknie skomponowane. Amatorzy fauny spotkać mogą guanaco, nandu a nawet pumy.

Jak to z Patagonią bywa, pogoda jest tutaj bardzo kapryśna. W ciągu kilku godzin możemy doświadczyć wszystkich pór roku, od przyjemnego słońca po wiatr i śnieg.

W parku wyznaczonych jest wiele tras trekkingowych. Najdłuższa otacza cały park i aby ją przejść potrzeba namiotu i 6-7 dni. Podobno warto…

To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych. Elementom tekstowych możesz też ustawić animację, dzięki czemu, gdy użytkownik strony wyświetli je na ekranie, pokażą się one z wybranym efektem.

 

Przeczytaj także: 19 niezwykłych miejsc Ameryki Północnej

Ależ trudno jest wybrać jedynie 15 niezwykłych miejsc spośród całego kontynentu! Miejsca od 16 wzwyż są nie mniej zachwycające. Będzie to zatem bardzo subiektywna lista miejsc, które zrobiły na nas największe wrażenie. Ale co ważne, piszemy jedynie o tym, co odwiedziliśmy i czego doświadczyliśmy. Po kolejnych wyprawach w tamte rejony ranking ten z pewnością się zmieni. Kolejność absolutnie alfabetyczna.

15 NAJ AMERYKI POŁUDNIOWEJ

05 czerwca 2020

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

INFO@TOLECIMYDO.PL

+48 515 171 666

NEWSLETTER