1. pl
  2. es

Fot. Na bagnach Everglades spotkamy niezwykle wiele gatunków zwierząt, nie tylko aligatory.

1. EVERGLADES

Południowa część Florydy to jeden z najbardziej dzikich i niedostępnych terenów w Stanach Zjednoczonych. Obszar podzielony jest pomiędzy Park Narodowy Everglades na południu i Rezerwat Big Cypress na północy. Bagniska pokrywają 13 000 km2, a sam park zajmuje powierzchnię 6000 km2. W komfortowych warunkach (przy 29 stopniach Celsjusza średniej temperatury w sierpniu i 19 w styczniu) żyje tam 200 000 aligatorów. Te bestie osiągają długość 4 metrów i wagę nawet do 230 kg.

Zwiedzanie Everglades możliwe jest dzięki drewnianym pomostom zbudowanym nad całkowicie zalanym terenem. W ten sposób można przejść nawet kilometr w głąb bagien, nie narażając się na zamoczenie, a dodatkowo z tej bezpiecznej perspektywy oglądać faunę i florę, które w takim środowisku występują w niezwykłej obfitości.

Warto przejechać się Loop Road, czyli 24-milową, szutrową drogą biegnącą równolegle do głównej drogi numer 41, po to, aby zobaczyć te wielkie gady. Właśnie na niej, niemal w każdym miejscu, w którym ściana lasu ustępuje niewielkim zatoczkom, można zobaczyć jednego lub dwa aligatory, od sporych dwumetrowych do naprawdę wielkich trzy-, czterometrowych bestii. Ewidentnie gady czują się w tym rejonie komfortowo, w idealnych dla siebie warunkach i nie niepokojone przez ludzi.

Fot. Devil's Golf Course, czyli "Diabelskie pole golfowe" to tylko jedno z niezwykłych miejsc  w Dolinie Śmierci

2. DEATH VALLEY

Największy poza Alaską park narodowy USA – i najmniej przyjazny pod względem warunków klimatycznych. Upały, upały i jeszcze raz upały! Sto lat temu Dolina Śmierci ustanowiła niechlubny rekord najwyższej temperatury kiedykolwiek zarejestrowanej przez człowieka – 134°F, czyli niemal 57°C. Temperatura gruntu w 1972 roku wynosiła 201°F, czyli 94°C. W takich warunkach stopią się każde buty. A poza tym, równiutkie jak od linijki drogi ciągnące się nawet kilkanaście kilometrów i… treningi najlepszych pilotów myśliwskich F-15 w Tęczowym Kanionie (Rainbow Canyon). Tęczowy Kanion jest jednym z nielicznych miejsc na ziemi, gdzie można podziwiać najnowocześniejsze myśliwce odrzutowe lecące z prędkością 400-500 km/h z góry. Treningi odbywają się na bardzo małych wysokościach, nawet 60 metrów nad dnem kanionu, więc gdy się stanie na jego krawędzi (kilkaset metrów nad dnem), zobaczy się samoloty z góry. Sam kanion jest też dość wąski, a samoloty przelatują tak blisko, że można wyraźnie dostrzec pilotów siedzących w kokpitach. Takie treningi odbywają się od czasów II Wojny Światowej.

W dolinie mieści się też najniżej położony punkt na zachodniej półkuli. Badwater (Zła Woda) leży 85,5 metra pod poziomem morza. To wielkie solnisko, po którym można spacerować, i nad którym góruje niemal pionowa czarna skała. W drodze powrotnej można zatrzymać się, między innymi, przy wytworach natury, którym ludzie nadali iście obrazowe nazwy: Diabelskie pole golfowe, czy Droga Artystów.

Warto wjechać jeszcze na kilka punktów widokowych, szczególnie na Widok Dantego, punkt znajdujący się niemal 1700 m n.p.m. Krajobraz stamtąd jest fenomenalny. Podobał się także Georgowi Lucasowi, który nakręcił tutaj jedną ze scen Gwiezdnych Wojen.

Fot. Szczyty Grand Teton są jednymi z najbardziej charakterystycznych w USA

3. GRAND TETON

Jadąc z południa w kierunku Parku Narodowego Yellowstone, mija się potężne, zazwyczaj ośnieżone, pasmo górskie wyglądające jak płetwy rekina. To góry Teton, w których najwyższy szczyt, Grand Teton, mierzy 4199 m n.p.m. To także jeden z najbardziej niedocenianych parków narodowych zachodniej części Stanów Zjednoczonych.

Przez park przebiegają dwie drogi, z których ta bardziej na zachód jest drogą bardziej turystyczną.

Co zobaczyć w parku? Przede wszystkim majestatyczne góry. Można je podziwiać na różne sposoby. My polecamy rejs statkiem po jeziorze Jenny Lake. Po drugiej stronie jeziora można poobcować sam na sam z naturą (uwaga na łosie!). Przez park przepływa Snake River, rzeka meandrująca po dnie doliny, która wraz z górami tworzy przepiękny krajobraz. Widzieliśmy tam stada bizonów i jeleni, wilka i parę bielików amerykańskich oraz znak ostrzegający przed niedźwiedziami. Grand Teton to esencja natury.

Fot. Na Wyspie Vancouver znajdziemy wszystko, w tym całkiem duże jeziora

4. VANCOUVER ISLAND

Największa wyspa zachodniego wybrzeża obu Ameryk, a na niej Park Narodowy Pacific Rim, kilkukilometrowe plaże, las deszczowy, jeziora, wodospady i stolica Kolumbii Brytyjskiej – Wiktoria.

Wiktoria to w dwóch słowach: „wielkie wow.” Las indiańskich totemów, Fishermans Wharf, czyli pływające na wodzie domy i sklepy, budynek parlamentu prowincji, hotel The Empress czy pałac Craigdarroch. Takich miejsc Europejczycy nie spodziewają się zobaczyć na, jakkolwiek by na to nie patrzeć, końcu świata.

Na Vancouver Island, wyspie o powierzchni 31 tys. km2 (jedna dziesiąta powierzchni Polski), jest tylko siedem miast i miasteczek. Cała reszta to dzikie lasy, wysokie góry, ukryte jeziora i dziewicze plaże.

Niagara Falls to wodospad zupełnie inny od swojego bardziej znanego imiennika. Aby do niego dotrzeć trzeba przespacerować się kilkaset metrów przez dziki las.

Cathedral Grove to 800-letni las deszczowy i miejsce na wyspie, które przyciąga najwięcej odwiedzających. Najwyższy cedr ma 76 metrów wysokości i trzy  metry w przekroju. I tylko pomyśleć, że te drzewa w chwili, gdy Kolumb dotarł do Ameryki, miały już po 300 lat!

Pomiędzy Tofino i Uclelet znajdują się jedne z najwspanialszych plaż nad Pacyfikiem. To także część Parku Narodowego Pacific Rim. Wyobraźcie sobie plaże o długości ponad 10 kilometrów i szerokości 200 metrów, nawet kilkumetrowe fale, przebogatą lokalną faunę i brak… „parawaningu”. Idealne miejsce na kemping.

Vancouver Island to raj dla osób kochających odpoczynek na łonie natury, trekking, kajaki czy rower.

Fot. Zion jest jednym z naszych ulubionych parków narodowych w USA

5. ZION

To było jedno z miejsc, o którym wiedzieliśmy stosunkowo niewiele. Yellowstone, Yosemite, Grand Canyon to nazwy znane każdemu, kto podróżuje po USA. Ale Zion już niekoniecznie. Jakże mylą się Ci, którzy omijają ten park narodowy. Jest to jeden z trzech parków, do których z największą chęcią byśmy jeszcze wrócili.

Park leży na terenie stanu Utah. Najbliższe duże miasto, Las Vegas, jest oddalone od parku o około 2,5 godziny jazdy.

Główną częścią Parku Narodowego Zion jest długi na 24 kilometry i głęboki na 800 metrów kanion. Jego ściany mają niesamowity, czerwono-brązowy kolor i taki też kolor ma asfalt wylany na parkowych drogach. Prawda, że ciekawie? Po parku nie wolno jeździć własnym samochodem, tylko specjalnie oznaczonymi, parkowymi, darmowymi autobusami.

Amatorzy trekkingów znajdą tutaj fantastyczne trasy, od łatwych i krótkich do dość wymagających. Jedną z klasycznych tras jest ta, która prowadzi do punktu widokowego o wiele mówiącej nazwie Angels Landing (Lądowisko Aniołów). Mieści się on na szczycie jednej ze skał, 450 metrów powyżej dna doliny. Trasa jest na tyle trudna, że nie mogliśmy nią przejść z półtoraroczną córką w nosidle, ale to, co widzieliśmy w innych, bardziej dla nas dostępnych miejscach, i tak zapierało dech w piersiach.

Niemal w środku parku znajduje się wielki lodge otoczony jeszcze większą łąką. To pierwszorzędne miejsce na wypoczynek.

Na końcu parku znajduje się najbardziej kultowe miejsce w parku – The Narrows, czyli najwęższa część kanionu, którego dnem płynie Virgin River. Szlak wiedzie po dnie rzeki, wśród pionowych, kilkusetmetrowych skał. Do brodzenia w wodzie można wypożyczyć specjalne buty.

Fot. Park Narodowy Denali to esencja piękna i nieujarzmionej natury

6. DENALI

Rosjanie nazwali ją Bolszaja Gora, czyli niemal dokładnie tak, jak nazywali ją Atabaskowie, Indianie żyjący tutaj od zawsze. Denali właśnie to oznacza – wielka (lub wysoka) góra. I nagle w 1896 jeden z poszukiwaczy złota nazwał górę Mount McKinley na cześć William McKinleya, senatora z Ohio, który właśnie zdobył nominację prezydencką. Ostatecznie McKinley został 25. prezydentem, a w utrwaleniu nazwy góry zdecydowanie pomogło jego zabójstwo w 1901. Dokonał go Leon Czolgosz, anarchista o… polskich korzeniach. Za ten czyn zamachowiec został stracony na krześle elektrycznym.

Nazwa funkcjonowała przez ponad 100 lat. W 1975 roku Alaskańska Komisja ds. Nazw Geograficznych zmieniła nazwę na Denali, ale nie zostało to zaakceptowane przez komisję federalną. Dopiero 30 sierpnia 2015 roku administracja prezydenta Obamy oficjalnie ogłosiła, że najwyższa góra Ameryki Północnej nazywa się Denali.

Denali jest górą niezwykłą. Mierzy 6190 m n.p.m., wyższy od niej szczyt znajduje się w odległości aż 7450 kilometrów. Ale, co najbardziej niezwykłe, to wysokość względna, czyli wysokość od podnóża góry do szczytu, która wynosi 5500 metrów. Nie ma na ziemi góry wyższej, mierząc od podnóża, a to oznacza, że stojąc przed Denali efekt wielkości jest najbardziej spektakularny.

Jedyna droga w Parku Narodowym Denali biegnie ze wschodu na zachód, niemal równolegle do Alaska Range, najwyższego łańcucha górskiego w Ameryce Północnej.

Pracownicy parku są dumni z tego, że na jego terenie niemal nie ma szlaków turystycznych. Zachęcają wręcz turystów do tego, aby w sytuacji, gdy widzą pojawiającą się po przejściu wielu osób ścieżkę, ominęli ją i poszli bokiem, tak aby ścieżka naturalnie zarosła.

Popularnym sposobem zwiedzania parku jest zanurzenie się w niego na kilka dni tylko z plecakiem i namiotem. Aby to zrobić trzeba się zarejestrować w jednej z informacji turystycznych. Można sobie wtedy wybrać jeden z kwadratów, na który podzielony jest park i „otrzymuje się” go do dyspozycji na wyłączność.

W miejscu, w którym droga najbardziej zbliża się do góry, dzieli ją od niej około 45 kilometrów. Jest to punkt niedaleko Wonder Lake, niemal na końcu drogi. Widok ośnieżonego pasma oszałamia, szczególnie przy niewielkim stawie, Reflection Pond, w którym Denali się odbija. Ale Park Narodowy Denali to nie tylko zapierające dech w piersiach widoki, to także jego mieszkańcy. Niedźwiedzie, karibu, łosie, wiewiórki ziemne, dzikie ptactwo i kozy górskie, których obecność w tym miejscu była pierwotnym powodem utworzenia parku narodowego. Z uwagi na swój ogrom, góra tworzy wokół siebie specyficzny mikroklimat. Przez niego jest ona niemal cały czas skryta w chmurach. Tylko 30% osób odwiedzających park ma szczęście zobaczyć Denali w pełnej krasie.

Fot. Woda w Lake Tahoe jest niezwykle zimna, ale widoki są niesamowite

7. LAKE TAHOE

Leżące na wysokości 1900 m n.p.m. jezioro Tahoe jest drugim pod względem wielkości jeziorem górskim na świecie, po peruwiańskim Titicaca (jeziora górskie to jeziora, których powierzchnia znajduje się na wysokości co najmniej 1500 metrów n.p.m.) i drugim co do głębokości jeziorem w Stanach Zjednoczonych. Jest to jeden z National Natural Landmarks – pozycji w rejestrze szczególnych obiektów naturalnych USA.

Można je podziwiać z drogi, która biegnie dookoła jeziora, czasem bardzo wysoko nad powierzchnią, a czasem dochodzącą do samego jego brzegu. Jednak przede wszystkim godny polecenia jest rejs stylowym statkiem stylizowanym na konstrukcje z XIX wieku, z wielkim kołem napędowym wyposażonym w drewniane łopatki, do Szmaragdowej Zatoki (Emerald Bay).

Fot. Jedno z najbardziej mistycznych miejsc w USA - Antelope Canyon

8. ANTELOPE CANYON

Odwiedziny kanionu powinny być w każdym programie wycieczek po zachodzie Stanów Zjednoczonych. Jest to jedno z najbardziej magicznych miejsc, jakie kiedykolwiek odwiedziliśmy. I to pomimo tłumów turystów przeciskających się obok siebie i próbujących znaleźć najlepsze miejsce na zrobienie zdjęcia. Zarządzany przez Indian Nawaho leży na terenie Navajo Indian Reservation. Jest głęboki na 30 m i szeroki na kilka metrów.

Kanion składa się z dwóch części, górnej i dolnej. Można wykupić osobne wycieczki do każdej z nich. My wybraliśmy górny kanion, bo jest zdecydowanie ciekawszy. Zwłaszcza gdy chce się sfotografować promienie słoneczne, które o odpowiedniej porze dnia znajdują drogę pomiędzy wąskimi szczelinami w górnej części kanionu i docierają aż do jego dna. Ażeby w pełni podziwiać to zjawisko, trzeba być w kanionie między marcem i październikiem, w godzinach od 11 do 13.

Fot. Pow Wow na wyspie Manitoulin przyciąga co roku tysiące dumnych ze swej kultury Indian

9. MANITOULIN ISLAND

Wschodnia część wyspy oznaczona jest znakami, z których zrozumieć można, że jest ona zarządzana przez Indian z plemienia Wikwemikong. Raz do roku w lipcu można tam zobaczyć Pow Wow, czyli spotkania różnych plemion indiańskich mające na celu kultywowanie dawnej kultury. Spotkanie na Manitoulin Island trwa trzy dni i obejmuje pokazy śpiewu, tańców, muzyki, zawodów sportowych, strojów i wiele innych atrakcji i zawodów. Oprócz tego można zjeść to, co dziś króluje na indiańskich stołach (albo zwykłego hamburgera z frytkami), kupić dowolne pamiątki, na przykład skórę zastrzelonego nieopodal wilka, zrobić sobie tatuaż (prawdziwy lub krótkoterminowy), czy przystroić się indiańską biżuterią.

Fot. W USA jest wiele miast-duchów, Bodie jest jednym z lepiej zachowanych

10. BODIE

Bodie Ghost Town w Kalifornii to miasteczko, które jest jednym z najlepszych przykładów miejsca niegdyś tętniącego życiem, a dziś zupełnie pustego i obracającego się w pył. W latach swojej świetności w Bodie było 30 kopalń złota, a mieszkało w nim około 10 000 ludzi. Wyeksploatowane kopalnie zamknięto w 1915 roku, mieszkańcy przenieśli się za pracą w inne rejony kraju, a pozostałe ulice i domy od dawna straszą pustką. Większość z domów jest pozamykana (z przyczyn bezpieczeństwa i aby zapobiec grabieży), a do wnętrza można jedynie zaglądać przez okna. Pomieszczenia są w pełni wyposażone i wyglądają jakby mieszkańcy wyszli niedawno do pracy i jeszcze do nich wrócą. Do części budynków można wejść i zobaczyć wyposażenie z bliska. Dzięki temu Bodie wygląda nie jak miasto opuszczone, ale raczej jak miasto, nad którym przeszedł jakiś niewytłumaczony kataklizm, a jego mieszkańcy pewnego dnia po prostu się rozpłynęli.

Fot. Nie potrzeba słów - Spirit Island

11. SPIRIT ISLAND

W latach 40. fotograf Peter Gales na zlecenie firmy Kodak robił zdjęcia promocyjne kolorowej kliszy. Jedno z tych zdjęć stało się znane na całym świecie po tym, jak zostało powiększone do rozmiarów 18 na 5,5 metra i wystawione w nowojorskim Grand Central Station. To zdjęcie przedstawiało Maligne Lake i Spirit Island.

Maligne Lake to jezioro o długości ponad 22 kilometrów i szerokości zaledwie 1,5 kilometra, otoczone niezwykle szpiczastymi szczytami. Z jeziora widać trzy lodowce. Ale to, co przyciąga turystów, to właśnie Spirit Island, maleńka wysepka, do której dotrzeć można jedynie statkiem. Jest to także szczególne miejsce dla plemienia Stoney Nakoda wierzącego, że góry otaczające jezioro symbolizują ich przodków, a sama Spirit Island jest miejscem świętym, ponieważ otoczona jest aż z trzech stron przez jedno i to samo pasmo górskie.

Fot. Góra Rainier jest widoczna w wielu miejscach parku

12. GÓRA RAINIER

Górę Mount Rainier podczas przejazdu przez park narodowy nazwany od jej imienia widać niemal bez przerwy i jest jakby na wyciągnięcie ręki. Co chwilę można się zatrzymywać, czy to na punktach widokowych, czy na parkingach, skąd zaczynają się niezliczone trasy trekkingowe. Jest tam wszystko, od ośnieżonej czapy na wysokości 4392 m n. p. m., poprzez wodospady, jeziora, lasy deszczowe, po wąwozy.

Mount Rainier jest jednym z 16 wulkanów na ziemi, nad którymi trwają szczegółowe badania w związku z ich aktywnością i potencjalnym niebezpieczeństwem dla setek tysięcy czy nawet milionów ludzi. Seattle jest zaledwie 80 kilometrów na północ.

Fot. Klasyczny krajobraz Monument Valley

13. MONUMENT VALLEY

„Jeśli nie byłeś w Monument Valley, to nie wiesz, jak wygląda Dziki Zachód” – mawiał podobno John Wayne.

Monument Valley Navajo Tribal Park, bo tak oficjalnie nazywa się park leżący całkowicie w granicach rezerwatu plemienia Nawaho, ma powierzchnię mniej więcej 20 na 20 kilometrów i został utworzony w 1958 jako pierwszy park plemienny na terytorium Nawaho. Oczywiście jest on w pełni obsługiwany przez Indian. Najlepiej zwiedzać go konno lub na pace pick-upa z nawahijskim przewodnikiem, chociaż po takiej wycieczce często odczuwa się ból tyłka, bo kierowca nie zważa na to, że pod kołami nie ma asfaltu i pędzi zdecydowanie za szybko. Park stał się słynny dzięki westernom, a dokładnie jednemu. Dwukrotnie uhonorowany Oskarem Dyliżans z Johnem Waynem w roli głównej był kręcony właśnie tutaj. Po sukcesie pierwszego filmu, John Ford nakręcił w Monument Valley kilka kolejnych, a po nim scenerię tę wykorzystywali też inni filmowcy m.in. Sergio Leone, który nakręcił tu swój najbardziej znany film Pewnego razu na Dzikim Zachodzie. W kilku miejscach znaleźć można pozostałości po okresie boomu filmowego. Jest stary dyliżans, jest chatka, w której mieszkał John Wayne, jest też punkt widokowy nazwany John Ford Point. Koniecznie trzeba zrobić sobie na nim fotkę… na koniu.

Fot. Równie dziki jak Alaska, Jukon zachwyca naturalną przyrodą

14. JUKON

Podróż zabytkowym pociągiem na Białą Przełęcz (White Pass) jest jedną z przyjemniejszych rzeczy, jakie można zrobić w okolicy Skagway. Linię kolejową z portu do miasta Whitehorse w kanadyjskim Jukonie wybudowano między 1898 a 1900 rokiem w czasie Gorączki złota nad Klondike. Działała komercyjnie do 1982 roku. Dziś podróż w obie strony trwa w sumie trzy godziny, podczas których pociąg wspina się z poziomu morza na wysokość 873 metrów, wijąc się bez ustanku w górach i przejeżdżając kilka mostków i tuneli. Widoki zapierają dech w piersiach. Po dotarciu na przełęcz na granicy amerykańsko-kanadyjskiej lokomotywa przepinana jest na drugą stronę i skład wraca tą samą trasą.

Fot. Jedna z trzech części Parku Narodowego Olympic - las deszczowy

15. PARK NARODOWY OLYMPIC

W Parku Narodowym Olympic w niemal każdą stronę prowadzą szlaki trekkingowe o różnej długości i trudności, w pogodne dni podziwiać można szczyt Mount Olympus, a wokoło biegają zupełnie niebojące się ludzi jelonki i świstaki.

Park Narodowy Olympic składa się z trzech głównych części: wysokich gór (Mount Olympus ma 2432 metry wysokości), 100-kilometrowego pacyficznego wybrzeża, i lasu deszczowego o najwyższych opadach w kontynentalnej części USA – 380 cm rocznie (w Polsce ta średnia to około 60 cm). Lasy Hoh i Quinault, a także plaże Ruby Beach i Rialto, to miejsca, które trzeba odwiedzić!

Fot. Przez wielu uważany za jedno z najpiękniejszych miejsc na naszej planecie - Park Narodowy Banff

16. JASPER I BANFF

Park Narodowy Jasper jest położony najbardziej na północ i jest największym z czterech parków kanadyjskich położonych w Górach Skalistych. Droga 93 zaczyna się w miejscowości Jasper, a kończy… w Arizonie. Jej odcinek pomiędzy Jasper a Castle Junction, gdzie łączy się z transkanadyjską drogą numer 1, jest przez wielu uważany za najpiękniejszą część Kanady i nieformalnie nazwany został Icefields Parkway, czyli „drogą parkową wśród lodowców”. Aż 256 kilometrów tej trasy wiedzie przez dwa parki narodowe (Jasper i Banff), a po obu jej stronach występuje niesamowite zagęszczenie wyjątkowych tworów natury: góry o wszystkich możliwych kolorach, lazurowe jeziora, białe czapy lodowców, wodospady spływające z wyrzeźbionych przez rzeki półek skalnych, wąskie, ale głębokie, kaniony skrywające się wśród szarych skał i wszechobecna zieleń gęstych lasów.

Moraine Lake i Lake Louise: jedno najwspanialsze, a drugie najczęściej odwiedzane jezioro w Kanadzie. Moraine Lake najlepiej podziwiać z wysokiej sterty olbrzymich głazów albo z samego poziomu jeziora. Ten drugi sposób nazywany jest „Twenty Dollars View” ponieważ w latach 60. i 70. został uwieczniony na kanadyjskim banknocie 20-dolarowym.

Fot. Cóż innego mogłoby się znaleźć na zdjęciu z Parku Narodowego Katmai

17. PARK NARODOWY KATMAI

Park Narodowy Katmai leży około 270 kilometrów na południowy zachód od Homer. Poza kilkoma budynkami służącymi strażnikom parku, na obszarze o powierzchni 130 na 130 kilometrów nie ma śladów działalności człowieka. Do parku nie można dostać się ani samochodem ani statkiem, a jedynie niewielkim, ośmioosobowym samolotem na pływakach. Park narodowy Katmai to królestwo niedźwiedzi grizzly, a znajdujący się w nim wodospad Brooks Falls jest kulminacją każdej wycieczki do Katmai, bo to nad nim kręcone są najwspanialsze filmy opowiadające o alaskańskich niedźwiedziach. Kilkanaście niedźwiedzi przechadza się wzdłuż rzeki, kąpie się w niej, staje na wystających ponad taflę wody skałach, a czasem „kłóci” się o najlepsze miejsce. A wszystko to z powodu łososi, które płyną pod prąd i co chwila wyskakują z wody, próbując pokonać około metrowy próg wodny. Większość niedźwiedzi siedzi poniżej wodospadu po szyję w wodzie i czeka leniwie na przepływające ryby. Nieliczne, bardziej zdeterminowane, stają na górze wodospadu i próbują chwycić je w powietrzu.

Fot. Najlepiej zachowane ruiny miasta Majów - Chichén Itzá

18. CHICHÉN ITZÁ

To obok Tikal w Gwatemali najlepiej zachowane i najefektowniejsze pozostałości po kulturze Majów. Nazwy zachowanych budowli mówią same za siebie: „El Castillo” (zamek), Świątynia Wojowników, Ołtarz Czaszek, Świątynia Wielkich Kapłanów, Świątynia Jaguara. Zresztą nazwę miasta – Chichén Itzá – można przetłumaczyć jako „Na skraju studni Wodnych Czarowników”. Czyż nie czuć tutaj magii?

Stanowisko najlepiej zwiedzać wcześnie rano; później, kiedy przybywają autokary z odległego o 200 km kurortu Cancun, robi się tłoczno.

Fot. Pochłonięte przez dżunglę starożytne miasto Majów Nakum

19. NAKUM

Jest na świecie wiele ruin starożytnych kultur, ale są wśród nich takie, które można zwiedzać niemal samotnie. Ale takie miejsca muszą być trudno dostępne. Od najbliższej cywilizacji trzeba przejechać spory kawał błotnistą drogą, a następnie jeszcze niemal 2 godziny maszerować, po to by w końcu ujrzeć ruiny niegdyś wielkiego miasta, dziś niemal w całości pochłoniętego przez dżunglę.

W takim miejscu można poczuć się jak Indiana Jones, który samotnie eksploruje zaginione królestwo.

To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych. Elementom tekstowych możesz też ustawić animację, dzięki czemu, gdy użytkownik strony wyświetli je na ekranie, pokażą się one z wybranym efektem.

 

Przeczytaj także: 15 niezwykłych miejsc Ameryki Południowej

Poniżej znajdziecie drugą część artykułu prezentującego najwspanialsze miejsca obu Ameryk. Tutaj znajdziesz część pierwszą - 15 niezwykłych miejsc Ameryki Południowej. Tym razem przedstawiamy Amerykę Północną. Wybór tej piętnastki był chyba jeszcze trudniejszy. Przypominamy, że piszemy jedynie o tym, co odwiedziliśmy i czego doświadczyliśmy. No to w drogę.

15 NAJ AMERYKI PÓŁNOCNEJ

02 lipca 2020

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

INFO@TOLECIMYDO.PL

+48 515 171 666

NEWSLETTER