25 lutego 2020

Nie można sobie chyba wyobrazić lepszej podroży poślubnej niż kilkutygodniowa, pełna przygód wyprawa do egzotycznego i odległego miejsca, o którego odwiedzeniu nawet się nie śniło. W moją podróż poślubną wybrałam się po raz pierwszy poza Europę. Padło na Wenezuelę i wybór okazał się być więcej niż trafiony. Osiem lat później wciąż pamiętam niemal każdy szczegół z podroży, która była magiczna, ekscytująca i romantyczna.

SZEŚĆ PRZYGÓD ŻYCIA W WENEZUELI

Fot. La Gran Sabana - Wielka Sawanna - otoczona jest Tepui, jednymi z najstarszych gór na świecie.

 

PRZYGODA 1. MRÓWKI I STARY TELEFON

Zaczęliśmy podróż od wizyty w górach Tepui, inaczej zwanych Stołowymi. Wyglądają jakby były ścięte nożem. Znajdują się na granicy z Brazylią i niektóre szczyty są tak wysokie, że giną ponad chmurami. Najwyższy z nich to Roraima – 2772 m n.p.m. My jednak się nie wspinaliśmy, bo nie mamy ani doświadczenia ani odwagi, aby porywać się na niedostępne, niemal pionowe masy skalne. Płynęliśmy za to między nimi i zadzierając głowę podziwialiśmy imponujące szczyty. W górach Tepui spędziliśmy  Sylwestra. Spaliśmy w chatce. Atmosfera była bardzo romantyczna – noc pod gwiazdami, a za przysmak służyły nam mrówki z grilla – serwowane w Wenezueli właśnie w ostatnią noc roku. Zadzwoniliśmy do rodziców do Polski, ale zamiast telefonu komórkowego musieliśmy użyć telefonu na korbkę! Za rozmowę zapłaciliśmy sporo dolarów, ale było warto. Zdziwienie rodziców po tym jak otrzymali telefon z drugiego końca świata – bezcenne!

Fot. Salto Angel - najwyższy wodospad na świecie.

 

PRZYGODA 2. KĄPIEL POD WODOSPADEM

Salto Angel to najwyższy wodospad na świecie. Ma 979 metrów, jest więc 20 razy większy od Niagary. Odkrył go Jimmie Angel przelatując nad nim w 1933 roku i to właśnie na jego cześć nazwano go Angel. Najlepiej zwiedzać go od czerwca do listopada, gdy jest pora deszczowa, bo w pozostałą część roku praktycznie znika. Kąpiel pod wodospadem Salto Angel to jedna z tych rzeczy, które moim zdaniem trzeba przeżyć! Stoisz u podnóża góry, spływa na ciebie strumień wody, który ma swój początek niemal kilometr wyżej. Od samego myślenia o tym kręci się w głowie.

Fot. Andy w okolicach Meridy.

 

PRZYGODA 3. LODY O SMAKU KREWETEK

W przerwie między obcowaniem z dziką naturą odwiedziliśmy miasto, a konkretnie położone w Andach uniwersyteckie miasteczko Merida. Znajduje się tam największy w Wenezueli i jeden z bardziej znanych w całej Ameryce Południowej uniwersytet. Mają tam też liczne plantacje kawy, gdzie mogliśmy śledzić proces  jej produkcji od zielonych ziarenek po degustację czarnego złota, jak niektórzy nazywają ten trunek. Jednak to, co najbardziej zapamiętałam z Meridy, to …lody. Istnieje tam lodziarnia założona w 1984 roku, w której oferują ponad 1000 smaków lodów. Lodziarnia jest z tego powodu wpisana do księgi rekordów Guinnessa. Można spróbować tam gałki o smaku krewetek, czosnku, pieczarek, wódki, piwa, wołowiny w czerwonym winie, a także tajemniczych receptur o intrygujących nazwach jak „Wybacz mi moja miłości” albo „Mój pierwszy pocałunek”.

Fot. Typowy dom plemienia Yequana.

 

PRZYGODA 4. LIPTON Z PLEMIENIEM YEQUANA

Największa - jak do tej pory - przygoda życia mojego i mojego męża to rejs małą, wąską łódeczką po przepastnej Rio Caura, dopływie Orinoko. Płynęliśmy 6 godzin z przewodnikiem Miguelem, który wiózł nas w głąb dżungli do swojego plemienia Yequana. To małe plemię, które nie zna cywilizacji. Jego członkowie chodzą bez ubrań i żywią się rybami, które złowią w rzece. Byliśmy raptem drugą parą białych ludzi, którzy dopłynęli z Miguelem do Yequany – przed nami przywiózł tam parę Francuzów. Tubylcy pragnęli nas ugościć na bogato, więc drugiego dnia naszego pobytu zrobili grilla z ryb z Rio Caura oraz zaparzyli nam herbatę Lipton na wodzie z rzeki. Piliśmy więc Liptona w plastikowych kubkach na krańcu świata z nagimi ludźmi przy ognisku. Istne szaleństwo! Z tych kilku dni w sercu Wenezueli zapamiętałam także magiczny moment podczas kąpieli w rzece. Kąpałam się na łasze na Rio Caura – jedynym miejscu, gdzie da się kapać bezpiecznie w tej ogromne rzece. Dookoła latały motyle wielkie jak moja dłoń. Do dziś, kiedy chce się zrelaksować,  zamykam oczy i widzę ogromne motyle łopocące barwnymi skrzydłami nad taflą łachy na rzece Caura.

Fot. Shakira moves.

 

PRZYGODA 5. OKO W OKO Z ANAKONDĄ

Kontynuując spotkania z przyrodą wybraliśmy się na ogromną, tropikalną łąkę, czyli Los Llanos położone w Wenezueli i Kolumbii. Są tam takie gatunki zwierząt  jak mrówkojady, tapiry czy anakondy. Z anakondą mam zdjęcie jak patrzę jej oko w oko. Byliśmy tam także świadkami karmienia krokodyli. Płynęliśmy łódką, a przewodnik wystawiał z niej zatknięte na kiju kurczaki, po które  krokodyle wyskakiwały z wody i porywały je w locie. Robiły przy tym tzw. Shakira moves – czyli wiły się tak jak słynna kolumbijska piosenkarka kręci seksownie biodrami.

Fot. Rajskie plaże na wyspie Margarita.

 

PRZYGODA 6. RAJ NA ZIEMI

Na sam koniec podróży postanowiliśmy trochę odpocząć. Wybraliśmy na to miejsce, które śmiało można nazwać jednym z rajów na ziemi. Margarita, wyspa na Karaibach, z białym, cieniutkim piaskiem, palmami, drinkami w kokosach i obłędnym lazurem wody. Idealne zwieńczenie niezapomnianej podróży poślubnej.

  1. pl
  2. es

NEWSLETTER

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

INFO@TOLECIMYDO.PL

+48 515 171 666